Nie bardzo wiedziałem jak się zachować i przede wszystkim jak dalej postępować. Nie mogłem przecież ot tak wyjść od Wirginii, wrócić do domu i powiedzieć Marii żeby się wynosiła, a właściwie to ja powinienem to zrobić, bo mieszkanie było jej. Miałem mętlik w głowie. Biorąc ostatni łyk herbaty zadzwonił dzwonek. Nie wiedzieć czemu, strasznie zbladłem i nie wiedziałem czy za drzwiami ukaże się Maria, a może moja matka jednak żywa, a może siostra, której nie znam ? Wirginia podeszła do drzwi i jak tylko je otworzyła, gwałtownie wpadła do środka, lekko zdyszana i uśmiechnięta kobieta. Brunetka, nie za wysoka, dość drobna i muszę przyznać, że uśmiech miała piękny. Sądząc po uderzająco podobnym, ciepłym spojrzeniu i serdecznym uśmiechu uznałem, że to córka Wirginii. Miała w sobie coś co przyciągało jak magnez.
Przywitała się najpierw z Wirginią, a po chwili prawie w podskokach podeszła do mnie: - Cześć Adam, jestem Pola, miło Cię poznać.
- Yyyyy... Hej ? - taka mniej więcej była moja reakcja.
,,Cześć Adam’’ ?? Może okaże się, że pół osiedla zna moje imię i w dodatku okaże się, że śledzi moje życie ? Uznałem, że czas najwyższy stamtąd wyjść, potrzebowałem ochłonąć, czułem, że brakuje mi powietrza. Obie kobiety próbowały mnie zatrzymać, ale tego dnia miałem dosyć, to było zbyt wiele.
Było koło godziny osiemnastej więc postanowiłem, że zamiast do domu, pójdę do pubu. Prędzej niż ciepła herbata przydałaby się szklanka dobrej whisky.
Zanim zdążyłem coś wypić to już czułem jakbym był w stanie nietrzeźwości, nogi mi się plątały, miałem szum w głowie i nie bardzo wiedziałem co dzieje się wokół mnie.
Wszedłem do baru, zamówiłem najlepszy trunek jaki mieli i wychyliłem na raz. Potem kolejny i kolejny...
Obraz co prawda już mi się zamazywał, ale to co zobaczyłem sprawiło, że szklanka (nie pamiętam już, która z kolei) wyślizgnęła mi się z dłoni roztrzaskując się na drobne kawałki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz