Odkąd tylko ujrzałem Marię po raz pierwszy wiedziałem, że to dobra kobieta o złotym sercu. Oprócz jej magnetycznego uśmiechu miała spojrzenie, które mogło skraść niejedno serce. Tamtego dnia rozmawialiśmy godzinami próbując sobie wszystko wyjaśnić, a ja im więcej wiedziałem, tym bardziej tego żałowałem. Oczywiście cieszyłem się, że w końcu poznaje prawdę i tym razem wiedziałem, że nie ma mowy o ukrywaniu jakichkolwiek faktów, ale tak prosty człowiek jak ja chyba nie był w stanie pojąć wszystkiego. Nigdy nie miałem problemów z prawem, nie lubiłem wdawać się w bójki, nigdy nie mieszałem się w nie swoje sprawy. Ciężko było mi zrozumieć pewne rzeczy, w szczególności te, które robiła Maria, by chronić swojego siostrzeńca, ale z całego serca starałem się zrozumieć i ją wspierać. Nie jedna osoba pomyślałaby, że jestem stuknięty i że powinienem rzucić swoją żonę dlatego nie dzieliłem się z nikim o tym co się działo w moim małżeństwie. Wolałem sobie oszczędzić słowa: ,,ja na twoim miejscu dawno bym ją rzucił’’, ,,nie wiesz w co się pakujesz’’. Oczywiście, że nie wiedziałem, ale mimo wszystko postanowiliśmy razem rozwiązać ten problem. To już nie była jej sprawa tylko nasza.
Maria była ciągle szantażowana i musiała niejednokrotnie spotykać się narkobossami i starać się chronić i trzymać przy życiu swojego siostrzeńca. Była ich kobietą dla towarzystwa. I nie zrozumcie mnie źle... Między innymi dzięki jej udziałowi w różnych spotkaniach był możliwy handel narkotyków i niestety miała w tym niemały udział. Stąd też zdjęcie, które dostałem od Wirginii. Przysięgała, że nigdy nie dała się wykorzystać, ale gdyby całkowicie zrezygnowała z tych spotkań byłoby po niej. No i stąd też nie było mowy, żeby zawiadomić policję.
Ostatecznie wynegocjowała, żeby jechać osobiście do Meksyku. Tam miała pojawić się jeszcze na kilku ważnych zebraniach i być pośredniczką w pewnych sprawach, o których ona sama jeszcze nie wiedziała i wreszcie wrócić do kraju ze swoim siostrzeńcem. Pomysł wydawał się absurdalny i niebezpieczny, ale dla Marii sprawa była jasna.
Dla mnie wtedy już też... Pakujemy się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz